FitGruszecka w cyklu: „JAKA JEST #MOJACECHA?” cz.1

FitGruszecka w cyklu: „JAKA JEST #MOJACECHA?” cz.1

Jesienna aura wystawia nasz optymizm na wielka próbę. Poranki spowite ciemnością, deszczowe dni i koniec sezonu na polskie pomidory. Jak żyć?- ciśnie się na usta.

Sama poszukuję uśmiechu w kolejnym kubku kawy, kostce czekolady czy nowej parze butów. Ale czy to na pewno dobra metoda? Czy optymizmu nie można się nauczyć i po prostu go mieć bez względu na pogodę i porę?

Kilka tygodni temu miałam przyjemność rozmawiać z Karoliną Gruszecką.

Karolinę poznałam kilka lat temu, gdy z wielką torbą dzieliła czas pomiędzy kilkoma klubami fitness, studiami, nie zapominając o swoich pasjach. Dziś jest współwłaścicielką dwóch klubów fitness, centrum dietetyki, studentką, wykładowcą, influencerką, specjalistą żywieniowym w telewizji.

Ale Karolina jest przede wszystkim silną kobietą, która walczy z wszechobecnym perfekcjonizmem. Zdroworozsądkowe podejście do ćwiczeń, jedzenia i ciała powoduje, że Karolina jest jedną z nas, której też się czasem nie chce, która ma gorszy dzień i słabe strony.

W jakiej cesze Karolina upatruję się swój sukces:

„Jakbym miała wybrać taką jedną najważniejszą rzecz, to byłaby to konsekwencja. Czyli robienie wtedy kiedy czujemy się pełni energii, ale nawet jak mamy gorszy dzień. Robienie czegokolwiek, jeden najmniejszy kroczek w kierunku tego co chcemy osiągnąć – Konsekwencja to jest to słowo klucz.”

Czy Karolina ma receptę na to jak nie wpaść w pułapkę złych emocji.

„Przede wszystkim zacząć doceniać to co się ma. Bo jak nie będziemy doceniać tego, że mamy zdrowie, dwie ręce, dwie nogi, rodzinę – nie ucieszymy się z tych małych rzeczy to jak mają nas cieszyć te duże. Czasami jest tak, że zdarzy się coś naprawdę miłego – ten awans, a my koncentrujemy się a tym co nam się nie udało. A więc też to, żeby przestać porównywać się do innych – a bo ta ma tak – a ja mam tak. Każdy z nas tak naprawdę jest wyjątkowy i nie możemy porównywać się do innych, bo to co my widzimy to wierzchołek góry lodowej, a nie widzimy tego co jest pod spodem. Więc takie porównywanie się nie ma sensu, każda z nas jest inna, każda jest wyjątkowa z tymi wszystkim niedoskonałościami co my kobiety sobie cały czas mówimy, bo te niedoskonałości tez nas tworzą. Porównywanie się do innych to jest pierwszy taki krok do nieszczęścia. Co jeszcze zrobić, żeby uniknąć efektu śnieżnej kuli w tym negatywnym myśleniu? Mi pomaga zmiana percepcji. Czasem jest tak, że jedziesz samochodem spieszysz się bardzo, a tu nagle na tej ulicy na której zawsze przejeżdżam bez problemu pojawia się korek. I tak sobie myślisz, przeklinasz na innych kierowców, denerwujesz się. Ja kiedyś tez taka byłam. Denerwowałam się takimi sytuacji, a potem zdałam sobie sprawę, że nie mam na nie wpływu. Więc jeśli nie mamy na coś wpływu to zadajmy sobie pytanie czy warto się tym denerwować. Druga rzecz, która mi pomaga w takich sytuacjach i pomaga unikać tego negatywnego myślenia to jest to, że mówię sobie : może tak miało być. Może gdybym przejechała przez tą ulicę bez problemu, miałabym wypadek samochodowy, więc mam takie poczucie, że ktoś u góry sprawił , że tak miało być. I czasem nawet jak pomyślisz w swoim życiu, myślę, że każda z kobiet tak ma. Sytuacje, które kilka lat temu wydawały nam się najgorsze na świecie, jakieś powiedzmy rozstania, że to jest koniec świata. A potem się okazało coś piękniejszego przyszło. Więc czasem warto zaakceptować to co się wydarzy nam i pomyśleć sobie: właśnie tak miało być, bo czeka na mnie coś piękniejszego. „

A jaki kolor ma optymizm?

„Biały – to my nadajemy kolor każdej sytuacji.”

I tego Wam wszystkim życzę, byście kolorowali wszystko na swoje ulubione kolory!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to top